Strach przed głęboką wodą w wingfoil, jak przełamałem blokadę psychiczną po nieudanym wipeout
Przezwyciężanie strachu przed głęboką wodą
Strach przed głęboką wodą towarzyszył mi od zawsze, jednak przygoda z wingfoilingiem pokazała mi, jak bardzo może wpływać na moją psychikę. Wszystko zaczęło się podczas jednej z sesji w głębokiej Zatoce Bałtyckiej. Ten dzień na długo zapadł mi w pamięć. Pierwszy poważny wipeout zakończył się katapultą z foila, co sprawiło, że straciłem orientację pod wodą. Panika, przyspieszony oddech oraz brak kontaktu z dnem uczyniły wynurzanie prawdziwym wyzwaniem. Od tego momentu każda kolejna sesja wiązała się z narastającym lękiem przed głęboką wodą.
Jednak zamiast rezygnować z pasji, postanowiłem stawić czoła swoim obawom. Pierwszym krokiem była kontrola oddechu przeponowego. Zrozumiałem, że panika i przyspieszony oddech to najwięksi wrogowie w takich sytuacjach. Regularne praktykowanie technik oddechowych pomogło mi uspokoić umysł i ciało. Dodatkowo zdecydowałem się na krótsze sesje, trwające około 30 minut, co umożliwiło mi skupienie się na technice oraz budowaniu pewności siebie, bez nadmiernego obciążenia psychicznego.
Poznaj sposób na uporządkowanie rzeczy potrzebnych podczas surfingowych wyjazdów: https://masztenvibe.pl/13/torba-w-ktorej-miesci-sie-caly-moj-surfingowy-swiat.html — torba na cały surfingowy ekwipunek – Masz Ten Vibe.
Znaczenie wsparcia i bezpieczeństwa

Ważnym elementem mojego powrotu do swobodnego pływania było pływanie z partnerem. Znalazłem osobę, która również uprawiała wingfoiling i zgodziła się towarzyszyć mi podczas sesji. Obecność drugiej osoby na wodzie dawała mi poczucie bezpieczeństwa i umożliwiała asekurację w razie potrzeby. Co więcej, mój partner obserwował mnie z brzegu, co również zwiększało moje poczucie komfortu.
Bezpieczeństwo stało się priorytetem, dlatego zaopatrzyłem się w kamizelkę asekuracyjną Forward WIP oraz kask Gath. Te elementy wyposażenia znacznie zwiększały moje poczucie bezpieczeństwa i pozwalały skupić się na samej technice pływania. Leash FCS Essential 7 mm również stał się nieodzownym elementem mojego wyposażenia, zapewniając, że deska zawsze będzie w zasięgu ręki.
Sprzęt, na którym pływałem, odgrywał kluczową rolę w mojej podróży do przezwyciężenia strachu. Deska wingfoil o pojemności 100 litrów, stabilny foil o powierzchni 1600 cm² oraz maszt 75 cm zapewniały stabilność i przewidywalność. Wing Duotone Unit 5 m umożliwiał kontrolowane loty, a pianka Manera Magma 5/4 wraz z neoprenowymi butami i rękawicami zapewniały komfort termiczny, co również zmniejszało stres związany z przebywaniem w chłodnej wodzie.
Analiza prognozy Windguru stała się moim codziennym rytuałem. Wybierałem dni z wiatrem o prędkości 15 węzłów i spokojną wodą o wysokości fal do 0.5 m. Taka kombinacja warunków pozwalała mi na spokojne i kontrolowane pływanie, co było kluczowe w procesie odbudowywania pewności siebie. Sprzęt zakupiony w Surfpeople oraz oferta FCSPolska okazały się niezawodne i dobrze dopasowane do moich potrzeb.
Jednym z kluczowych elementów mojej rehabilitacji była rozmowa z instruktorem. Profesjonalne wsparcie i wskazówki dotyczące techniki startu, kontroli pierwszego lotu oraz stopniowego wydłużania dystansu od brzegu były nieocenione. Instruktor pomógł mi również w wizualizacji udanej sesji, co znacząco wpłynęło na moje nastawienie mentalne. Skupienie się na technice i małych sukcesach pozwoliło mi na stopniowe budowanie pewności siebie.
Po każdej sesji dokładnie analizowałem swoje postępy i wnioski. Po ośmiu sesjach mogłem śmiało powiedzieć, że strach przed głęboką wodą nie jest już moim wrogiem, a raczej wyzwaniem, które nauczyłem się pokonywać. Powrót do swobodnego pływania był wynikiem ciężkiej pracy, determinacji i wsparcia ze strony innych. Dziś mogę cieszyć się wingfoilingiem w pełni, nie martwiąc się już o głębokość wody pod deską.